Egzamin teoretyczny na prawo jazdy przeniesiono mi z tego czwartku aż na czerwiec. Trudno. Wspólny spacer był króciutki, ale dobrze mi zrobił, bo jakoś słabo się nam spało.
Widać, że Irlandczycy są już bardzo spragnieni sąsiedzkich kontaktów. Z rana Thomas chodzi przed swoim domem w T-shircie i dogląda, czy żywopłot równo rośnie. Gdy wracamy z plaży puka do nas Anne, żeby przygrywając sobie na ukulele zaśpiewać Fredowi Happy Birthday i wręczyć mu (oczywiście social distancing) ciastki własnego wypieku (Anne jest jedyna w swoim rodzaju, ma dwa białe koty i wieczorami ogląda operę). Więc zaraz w drzwiach swojego domu pojawia się Majk, mąż Katlin, żeby dać Fredowi urodzinową flaszkę. Z życzeniami zadzwonił mój tata, teściowie, Usz i Ka. Jeszcze przed obiadem wzięłam się za album Pojezierze Kaszubskie Baranowskiego i Tuska (1985), piękne krajobrazy, ciekawe co z tamtego czasu przetrwało. Pod północ kończymy oglądać Trzy pogrzeby Melquiadesa Estrady (2005), ślepy traf zawiódł nas do kolejnego, dobrego filmu Tommy Lee Jonesa (jego późniejszą Eskortę uważam jednak za lepszą).
— Pachnie ciepła nocą, wiesz?, mówi małżonek, taką wiosenną.



Wszystkiego najlepszego dla Małżonka! Zdrowia i długiego interesującego życia. :)
OdpowiedzUsuń