Strony

czwartek, 23 kwietnia 2020

128. Czwartek.

Tytuł mówi sam za siebie.
Spacer po śniadaniu to rzecz dobra i święta. Obserwuję wiele ważnych spraw.






Szpaczki brodzące w trawie za kolanka lśnią w słońcu jak monety, mewy obserwując żerowisko odsłaniane przez początki odpływu bawią się bujaniem na falach, a na plaży jest mnóstwo muszli. Chętnie wzięłabym tę czarną, niecodzienną, ale obie skorupki prezentowane przez Freda na jego wielkiej łapie, lekkie i niby niezamieszkałe, wylądowały w wodzie. W morzu nie ma rzeczy bezpańskich.

Powolny, głównie milczący spacer — oboje w domu doszliśmy do wniosku, że opadliśmy z sił. Po obiedzie (pierogi) położyliśmy się obok Rysia w konfiguracji: kot ma połowę łóżka, z nas na drugiej połowie zsuwa się kołdra. Wstałam przed siódmą, akurat żeby po otwarciu drzwi zagadać z Anną wracającą z przechadzki i wdepnąć w tego kwiatka zostawionego dla nas na wycieraczce:


Pilea peperomioides. Rozglądałam się przez chwilę, kto nam zostawił taki prezent. Dopiero po otwarciu messengera dowiaduję się, że to Anne. Zmierzcha się, przez zamknięte okna dobiegają mnie ptasie trele. Fred zajęty jest pisaniem, słuchamy Singles The Smiths (1995). Niebo chwilę temu:

4 komentarze:

  1. Wydaje mi się, że wczoraj w nocy słyszałem słowika. Ale to chyba jeszcze za wcześnie dla słowików?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdaje się, że wczoraj w nocy śpiewałem pod prysznicem, ale żeby aż tak się niosło... ;-)

      Usuń
    2. To było około czwartej w nocy, tak późno chyba się nie kąpiesz? :D

      Usuń
  2. Kot po prostu dbał o nasze relacje małżeńskie - uznał że powinniśmy się mocniej wtulić w siebie, a najlepszym sposobem było pozbawienie nas nadmiaru miejsca i kordły (nie wiem jak wysoki sąd, ale ja bez kordły nie mogę).

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.