Strony

piątek, 13 lutego 2026

2250. Radość z łopatki.

Duje o poranku, potem do Wyspy wkracza chłodne słońce. W pracy letarg, jestem raczej cicha, strapiona mokrą wykładziną, nic dziwnego, że najwięcej frajdy sprawiło mi kupienie plastikowej łopatki :) Poza tym postanawiam nie przejmować się rzeczami na które mam wpływ minimalny — niby to oczywista oczywistość, ale periodyczna aktualizacja powyższego programu jest konieczna, mikroruchy z łatwością rozstrajają go w kierunku rojeń wielkościowych.

Poszliśmy z Kochanym na kaffkę:


W drodze do domu widziałam góry pobielone śniegiem. I dobrze, niech ziębi. W domowym cieple słucham Sobowtóra Siembiedy.

7 komentarzy:

  1. A myślałem, że będzie o wizycie u rzeźnika :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Matkoboskoczynstochosko, jaki okropny stół! Brzydziłabym się jeść przy nim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ten stół to chyba celowo taki? Znaczy artystycznie zrobiony.

      Usuń
    2. @FrauBe , rzeczywiście byłabyś w trudnej sytuacji :)

      Usuń
    3. @Tomku, to nawet nie jest stolik, tylko skrzynia. Pewnie celowo. Miejsce rzadko jest wolne :)

      Usuń
    4. Jadłbym tego crossinta 😄😄☕☕

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.