Strony

poniedziałek, 4 maja 2020

139. Nie tak znowu cichutko ...

słuchamy The Sisters of Mercy Floodland (1987). Ale to później po południu, przy obiedzie, wtedy, gdy rozmawiamy o Tomaszu Beksińskim. Wcześniej, gdzieś po pierwszej, poszłam sama na szybki spacer. Fred w tym czasie przelewał myśli na ekran i jasne dla mnie było, że to jest jego priorytet. Częściowo zrobiłam pętelkę naszą wczorajszą ścieżką — wróciłam przez pole domków letniskowych. Po obiedzie do męża zadzwonił Ka, z zapytaniem jak się mamy. I zamiast normalnie, gadać o grillu i piwie, panowie wymieniali się informacją o niesamowicie okazjonalnym kupnie żurawki i potencjalnych górach do obejścia (zdecydowanie znajomość ładnie dobrana pod kątem polskiej nienormalności). Przed zachodem spacer, który miał być dłuższy, ale z przyczyn technicznych okazał się spacerem z kotem po dzielnicy. Wychłodziłam się nieprzyjemnie. Dzień kończymy Miłością na Krymie (2014) niezbyt dla mnie zrozumiałą. Pizza?

2 komentarze:

  1. No tak, ale Beksiński i jego jazdy tak mnie zdołowały, że po Sisters of Mercy wrzuciłem Faun Fables na radykalną zmianę nastroju ("Born of the Sun" 2016), a potem jeszcze Rush ("Rush" 1974). Natomiast z Ka rzeczywiście na tyle dobrze mi się rozmawia o górach do zdobycia, że piwo i grill pozostawiamy dla chętnych, przez co Jot pada ofiarą zazdrosnych koleżanek, których mężowie w przeciwieństwie do Ka, umieją rozmawiać jedynie o grillu i spożyciu dziwnych płynów.
    Na szczęście mamy "Miłość na Krymie" w formie drukowanej, więc jeszcze wyśledzimy, co pan Mrożek miał na myśli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, że koleżanki Jot chorują z zazdrości i jedyna szpila jaka im przychodzi do głowy, to pewnie to, że para nie jest oficjalnie zapisana w urzędzie (mogą mieć nadzieję, że po ślubie nastąpi gwałtowne przeobrażenie Ka w porządnego polsko-litewskiego męża, ciągle zafaflunionego faceta w brudnym dresie, którego szczytem towarzyskiej ogłady jest wiedza na temat węgla do grilla - choć po tylu latach i ta nadzieja przygasa).
      Rzeczywiście mamy tekst. Kiedy ja ostatnio czytałam? Matkobosko!

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.