Strony

piątek, 29 maja 2020

164. Prawie koniec maja.

Zbiór płyt Grechuty Świecie nasz, który mąż zakupił jeszcze przed śmiercią artysty, jest naprawdę imponujący. Z rana, pod Fredową kawę, na chybił trafił wybieram Szaloną lokomotywę (1977).

— To moja ulubiona, uśmiecha się Fred.

Więc idziemy nad morze, każde z nas z piosenką Hop, szklankę piwa w głowie. A tam morze się srebrzy i inne takie:

chełbia modra


Z dobrych wiadomości: Leo ogłosił, że jak tak dalej pójdzie, to od poniedziałku ósmego, czyli za tydzień, będzie drugi etap odmrażania Irlandii. Firmy już jakby coś wiedziały, Fred dostał wiadomość o trzech możliwych zleceniach na przyszły miesiąc. Ja z kolei dostałam telefon z Dublina, że mogę się nie napalać na jutrzejszą wizytę u lekarza, bo pani dermatolog nadal jest poza krajem i nie wiadomo, kiedy przyleci. 

Mąż usunął kolejną, niewielką część darni w dwóch różnych miejscach trawnika przed domem, czemu kotek Rysio przyglądał się spod krzaczków lawendy. Prace będą kontynuowane w najbliższym tygodniu, jeśli pogoda i Fredowe plecy pozwolą. To był kolejny dobry dzień w naszej Irlandii, teraz siedzimy w kuchni, Fred popija kawę i szuka na empiku biografii Pilcha, słucha muzyki, ja piszę a w myśli sposobię się już pod prysznic. 

4 komentarze:

  1. Z polskich wykonawców mam tylko zbiór płyt Anny German.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas jeszcze jest jeszcze zbiór "Piwnicy Pod Baranami" (2001), ale Fred kompletuje również dyskografie ulubionych zespołów, np. Voo Voo czy Kultu.

      Usuń
  2. Lubię Twoje zdjęcia. Są surowe i odczytuję w nich duszę Irlandii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Irlandia jest właśnie taka, chłodna, czasem chmurna, ale piękna :)

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.