Strony

poniedziałek, 18 maja 2020

152-153. Syto, beztrosko, letnio.

Z całą pewnością niedziela się odbyła. Zaczęliśmy ją o północy odcinkiem Jasia Fasoli o pokoju 426. Prysznic znowu przegrzewał mi wodę, myrdałam pokrętłami, żeby dostosować temperaturę, gdy w południe zachciało mi się umyć włosy. Małżonek pojechał na chwilę po chleb. Ja z mokrymi włosami, i potem coś tam chyba robiłam, ale nie wiem co ... niewiele — zjadłam obiad przygotowany przez Freda, bardzo dobry. I jakieś przysiady były.

— Czy coś pragniesz, kochany?
— Takiej żony pragnę, jak ty.
— No, to już odhaczone.

Późnym wieczorem obejrzeliśmy Jestem mordercą (2016) Pieprzycy z Jakubikiem, on, a jeszcze bardziej Kulesza, rewelacyjni.
___
Dzisiaj kontynuacja wczorajszej pogody. Nad wybrzeżem wiszą grube chmury, trochę pada, ale prawie nie ma wiatru, więc jest naprawdę ciepło. Zanim pojechaliśmy do ogrodniczego, zadzwoniła teściowa, potem do domu zapukała Katlin z czterema sconesami zawiniętymi w sreberko. Prosto z piekarnika, jeszcze parzyły ręce. Mieszkamy tu jak w jakiejś bajce dla dzieci, wioską idzie sobie piesek, widzi krówkę, uchyla kapelusza i mówi dzień doby, pani krówko — tak to czuje Fred, i wiem, co ma na myśli. Ponieważ zaczęła się dzisiaj 1 faza otwierania Irlandii, cały świat pojechał do sklepów ogrodniczych. Po odczekaniu w kolejce przed Woodiesem, kupiliśmy po dwie żurawki odmiany Autumn Leaves i Obsidian, dwie żuraweczki typu Alabama Sunrise oraz lavendy, angielską Munstead, hiszpańskie Princess i Purple Flag. Fred kupił też farbę do pomalowania szeda (kolor szałwiowy). Dopiero, gdy po powrocie do domu rzuciłam okiem na płot, przyszło mi do głowy, że jemu też przyda się lifting. Wrzuciłam na patelnię pierogi z Tesco i po tak wykwintnym obiedzie i herbacie/kawie, przed siódmą wieczorem wybyliśmy na spacer.



Powietrze cieplutkie, zupełnie letnie, jest szaro i parno. Na morzu jeden duży statek powoli zmierza do portu w Drołdzie, a mały kuterek powoli pyrka do portu we wsi. Wieczór absolutnie przepiękny, kręcimy się tak do wpół do dziewiątej pod mammatusowym niebem.

2 komentarze:

  1. Musicie mieć całkiem spory ten ogródek.

    Ja dziś wystawiłem wreszcie donice z geranium na balkon.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, sadzimy te kwiatki na trawniku przed domem. Chodzi o to, żeby było jak najmniej trawy do koszenia :D

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.