Strony

poniedziałek, 10 stycznia 2022

755. Stabilna dorosłość.

To byłby dobry dzień na spacer, w mżawko-chmurze, za to trochę cieplej i bezwietrznie. Ale trzeba mi było do pracy, spacer ograniczył się więc do pracowniczej wyprawy do Tesco po zapasy pietruszki (nagrodę w postaci shepherd's pie na lunch, nie powiem, szanuję, chociaż mam przez to pierwszą plamkę tłuszczu na nowych spodniach). 

Do domu wracałam dawno po tym jak Fred zaczął swoją popołudniową zmianę. W półmroku i mżawce weszłam na naszą ulicę, właśnie zastanawiałam się ile to już tygodni nie ma światła w oknach Judżina, gdy na ścieżce minęła mnie rozpędzona torpeda — Ryszard przybiegł za mną zupełnie przemoczony, zdeterminowany, aby nie przegapić ulubionego paszteciku.

Pomimo ogólnego zajęcia i bólu nóg (dopiero teraz czuję, jak długo stałam), jestem zadowolona. Znalazłam e-booka o którego mi chodziło, w pracy do przodu, choć niewiele ode mnie zależy, egzamin ... cóż, do soboty jest możliwość jakiegoś ruchu. Czas spokojnie przepływa, nie popędzam, nie zniechęcam, trzymam się planu podczytywania wieczorem po kilka rozdzialików z Tristrama.

2 komentarze:

  1. Mnie, gdy wracałem ze sklepu, drogę przebiegł jakiś czarny kot. Ale nie jak torpeda, zbyt upasiony był. Na szczęście nie wierzę w przesąd, że to przynosi pecha :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, że w ten przesąd nie wierzysz. Czarny kot przebiega drogę, gdy ma ważne sprawy ;)

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.