Nad doliną w której leży nasze małe, brudne miasto, unosiła się rano mgła jaką bardzo często widywałam w Polsce. Cicho, młodych ludzi znowu brak, program wisi na włosku; na lunchu byłam w Caffè Nero, bez sprawdzania dokumentów jest tam jeszcze sympatyczniej niż przez ostatnie miesiące. Po powrocie do domu Fred zrobił pysznego steka na obiad, reszta dnia była związana ze studiami i przeglądaniem notatek. Oderwałam się na kilka chwil, żeby posłuchać telefonicznej rozmowy Freda z Wu i ekspresowo przeczytać Tragiczną historię doktora Fausta Marlowe'a (DiGG, 2012) w słabym tłumaczeniu. Wu brzmiał dobrze, jakoś się tam u niego turla, niezbyt szybko, ale bez nuty tragicznej, szwagier wyraził nawet niejakie zaintrygowanie genealogią. Mój Kochany tymczasem w ostatnie chwili przyjął zlecenie w hrabstwie Limerick; wczesna pobudka, czyli wczesny sen.
There was an Old Man with a beardWho said, "It is just as I feared!
Two Owls and a Hen,
Four Larks and a Wren,
Have all built their nests in my beard!"
Ten Marlowe to jakieś inne tłumaczenie, niż Juliusza Kydryńskiego?
OdpowiedzUsuńNie, to samo.
UsuńO! Byłem przekonany, że on tłumaczył dobrze.
UsuńW Polonie masz tego Fausta w przekladzie jana kasprowicza:
Usuńhttps://polona.pl/item/tragiczne-dzieje-doktora-fausta,ODI3NjM1ODg/
Dzięki. Chciałam się zorientować w fabule, więc pokusę czytania innych tłumaczeń odłożę na czas mniej zagęszczony.
Usuń