Skrót dnia: okno w kuchni upstrzone przelotnymi opadami, kot mądry i piękny śpi, głowa rodziny w fartuszku pichci gulasz (który w towarzystwie gnocchi i surówki z pora okazał się przepysznym obiadem), a wieczorem zawija śledzie w różowym sosie, ja natomiast objuczona maminym szalem przywiezionym z Polski studiuję drzewa genealogiczne (bajzel, coś mi nie styka jedna przodkini).
Po powrocie z Tesco Kochany zawijał rolmopsy gawędząc z Elizabetą, która jak zwykle zapraszała na swoje wybrzeże. Rozmowa była długa i nawet pogodna, ot i tyle z pierwszego weekendu roku 2022. Jutro bank holiday, ale Fred i tak do pracy na jakąś morderczą godzinę, więc już kolęduje do snu.
Po męczącej podróży należy ci się odpoczynek :D
OdpowiedzUsuńWiadomo! 😆
Usuń