Strony

czwartek, 6 stycznia 2022

751. Drób domowy.

Tym razem Kochany nie uciekał mi przed świtem, jechał do Belfastu dopiero po południu, więc leżakowaliśmy chwilę tego szarego, wietrznego poranka. Sen był z rodzaju rzeczywistości alteratywnej, gdzie (teraz to sobie uświadamiam) ciocia Ce obchodziła z nami urodziny w kawiarni prowadzonej przez Dżi i jego żonę. Było też trochę śpiewu operowego.

Z nowego kalendarza patrzą na mnie owce spod ośnieżonego Benbulbena. Dzień zwykły drobiu domowego, trochę myję gary, trochę czytam i piszę.

Wieczorem, gdy pichciłam strawę dla siebie, zapukał do drzwi Thomas z noworocznym prezentem, dorszem złapanym w Szkocji (uświadomił mnie, że kutry wróciły), i podziękowaniem za słodycze.

Właśnie słyszę mężowskie tupanie na ścieżce przed domem.
___
edit chwilę później: Kochany cały szczęśliwy, bo dokonał przestępstwa przekroczenia budżetu domowego i kupił sobie zajebisty trzewiki firmy Think!.

2 komentarze:

  1. U mnie w tym roku wisi kalendarz ze śląskimi akwarelami Grzegorza Chudego.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.