Śpię płytko którąś noc z kolei, pomiędzy wybudzeniami przenoszę się od obrazu do obrazu, mogę sobie nawet postanowić, co zapamiętam. Tak więc, 1) Sinéad robi szal na drutach, 2) pakuję się przed podróżą i ciągle znajduję coś do spakowania za kanapą lub pod krzesłem, 3) na podwórku przy domu moich rodziców w sadzawkach pływają świnki morskie.
W środku dnia miałam trzy godziny wykładu z gerontologii, akurat zdążyłam dopchnąć śniadanie, popić je kawą i zagryźć słodkością. Fred musiał się zbierać na drugą do Blanchardstown, więc znowu trochę się rozmijamy. Dalsza część dnia po wykładzie rozlazła się, zjadłam obiad i miałam problem ze skupieniem uwagi na czymkolwiek praktycznym, wrócenie na właściwy trakt zabrało mi trochę czasu, ale proces uczenia się nie był zadowalający. Zgubiłam wątek, nie mogę znaleźć w sieci lektury potrzebnej na seminarkę, jutro do pracy — takie smuteczki (wiem, problemy pierwszego świata, niemniej jest w tym coś bardzo niewygodnego, źlesamopoczuciowego). Przypuszczam, że to wszystko przez brak ruchu (od początku roku jeszcze nie byłam na spacerze), ale oprócz tego, że dziwnie śnię, także bardzo łatwo się wyziębiam, ciepło wyparowuje ze mnie nawet przez gałki oczne. Wybór: sczeznąć z wychłodzenia lub dostać pierdolca od siedzenia w czterech ścianach został dokonany na korzyść pierdolca.
Czekam na Kochanego, nie wiem, co bym bez niego zrobiła. I bez kota, który nauczył się otwierać szafkę z detergentami. Szafka z detergentami jest ciekawsza od szuflady ze skarpetami, bo plastikowe butelki wypadają robiąc bum.
Gałki oczne, mówisz...
OdpowiedzUsuńW czasie rozmowy zauważyłem wiklinowy kosz stojący na biurku, po lewej ręce poglavnika. Pokrywa była uniesiona i widać było, że kosz jest pełen czegoś, co przypominało frutti di mare - może ostrygi, ale już wyjęte ze skorupek (...)
- Czy to dalmatyńskie ostrygi? - spytałem poglavnika.
Ante Pavelić zdjął pokrywę z kosza i ukazując owe frutti di mare, tę śliską, żelatynową masę ostryg, powiedział z uśmiechem, z tym swoim dobrym, znużonym uśmiechem:
- To podarunek od moich wiernych ustaszów, dwadzieścia kilo ludzkich oczu.
(Curzio Malaparte, Kaputt, tłumaczyła Barbara Sieroszewska, Warszawa 2021, s. 375)
Od samego początku słowo "poglavnik" brzmiało mi ośliźle.
Usuń