Strony

niedziela, 10 maja 2020

144-145. Weekend wyborczy, poważnie!

Przez część soboty nie miałam dostępu do sieci z mojego komputera, dopiero magia konfiguracji pozwoliła programowi na nowo objawić swoje własne IP, a stało się to przed północą, gdyż postanowiłam pójść spać wcześnie. Poza tym niemiłym przypadkiem, sobota była pięknym, letnim dniem, takim jakie czasami zdarzają się w Irlandii — z delikatnym jeno powiewem wiatru i falami jak na pojezierzu. Byliśmy więc nad morzem dwa razy, po śniadaniu i pod wieczór. Było się czym delektować. Fred wyskoczył tylko na godzinę po ziemię ogrodowa, potem wkopał resztę kwiatków i pod lawendą spoczął mój prezent od Rysia.

Dziś już szarość poranna i mroczne powiewy. Jechalibyśmy na wybory, lecz one są, ale ich nie ma. W Polsce właśnie odbywa się hucpa polityczna i mały człowieczek z poważnymi, być może nieleczonymi zaburzeniami psychicznymi, dyryguje jak ma być. Plusy poranka: kot tym razem nie przyniósł mamie prezentu.

2 komentarze:

  1. Aaa... kwiatki... Dobrze, że mi przypomniałaś. Po obiedzie będę musiał iść na cmentarz sprawdzić, jak się trzymają pelargonie.

    Tymi wyborami nie wiem dlaczego ludzie tak się przejmują, skoro Duda - co by nie robić - i tak zostanie na następne pięć lat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prosz bardzo :D.
      A jednak ... czy tak właśnie będzie? Każde przesunięcie w czasie pomaga przeciwnikom Budynia.

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.