Nie rozwijam się, ta myśl towarzyszyła mi w nocy i nad ranem od jakiegoś czasu. Znaczy, nie uczę się, utknęłam. Gdy chodzi się do pracy, takie myśli nie mają kiedy dobijać się pod czaszką. Potrzebuję i pracy i nauki. Wstałam w bojowym nastroju, zaraz po obtarciu ryjka ze śniadaniowych resztek wysłałam do urzędu skarbowego pit, który od kilku dni truł mi tyłek i zaczęłam dumać, co zrobić z językami. Dostęp do języków na multikursie.pl skończył mi się w styczniu i postanowiłam go nie odnawiać. Przez jakiś czas dopatrywałam się błędu w sobie, ale fakty są takie, że metodologicznie to były cholerne nuuuudy. Atrakcyjny wydał mi się kurs ESKK, nawet zrobiłam poziomowanie, ale tempo (za wolne) i cena były argumentem na nie. Odkopałam ostatnie dostępne mi uczelniane podręczniki,
Aspekte neu i
Nuevo Español en marcha 4. Przejrzę je, odświeżę wiedzę i będę się rozglądała za podręcznikami na poziomie C1 lub konwersatorium online. Zajmie mi to trochę czasu.
Po południu może morze? Prosz bardzo:
Tym razem w parze, Fred w pomarańczowym ocieplaczu. Wiatr obecny, silny zresztą, budził mnie kilka razy chłodem w ciągu nocy (zanim obudził mnie mały potwór z rudą czupryną, a to mrucząc mi do ucha, a to depcząc mi po brzuchu). Ale byliśmy dobrze ubrani, nie schodzimy z plaży w panice. Reszta dnia równie spokojna, mąż zrobił pyszny obiad, jadłam, aż mi się uszy trzęsły. Oglądam filmiki na yt, gadamy sobie, przed snem będzie książka/i. Home, sweet home.
Na Mazurach dziś w nocy przymroziło trochę. Ale dzień jest słoneczny.
OdpowiedzUsuńW Polsce potrafi jednak pięknie i na długo się ocieplić. Tu klimat jest bardziej surowy i krapryśny :)
UsuńJa dzisiaj też będę w końcu ogarniała PIT nienawidzę tego robić :D
OdpowiedzUsuńFajnie jest się rozwijać, ale czasami warto nic nie robić :D
Muszę, to składam. Już myślałam, że w tym roku będę to miała z głowy.
Usuń