Strony

wtorek, 21 kwietnia 2020

126. Wtorek, ten po poniedziałku.

Wtorek zaczął się nocnym bólem zatok, nakryłam głowę poduszką i nad ranem problem rozwiązał się sam, widać codzienna, nieśmiała zaprawa ma sens.


Ryszard. Czy można nie kochać tego kota? Pod wieczór chcieliśmy iść na najbliższą plażę, ale Rysio postanowił nam towarzyszyć i gdy byliśmy już blisko szkoły, zdecydowaliśmy się zawrócić ze względu na jego kocieństwo bezpieczeństwo.


Podjechaliśmy samochodem do plaży niebieskiej, a ponieważ jest ona bardziej odkryta, piździło tak, jak należało się tego spodziewać. 



W ciągu dnia zadzwonił Ka zapytać co tam jak tam, ja z kolei zadzwoniłam do mamy, żeby ją zastać na leżaku w ogrodzie, pomiędzy Maksiem i Mruczysławem. Fred zrobił zakupy w Drołdzie. Plan na wieczór: 1) behave & continue doing what I'm doing 2) zjeść pierwsze w tym roku truskawki.
___
edit 23:39 Jakich mamy sąsiadów? 
Ano takich, co nam na messengerze po jedenastej wieczorem piszą:
— You big meanies, would you not open the door and let that poor starving cat in...? 
Fred wstaje więc i wpuszcza do domu kota. True story.

6 komentarzy:

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.