Strony

poniedziałek, 27 kwietnia 2020

132. Dzień sadzenia lawendy.

Fred pojechał po nią po późnym śniadaniu. Na magiczne hasło (pani już wiedziała, że chodzi o lawendy) dostał 15 doniczek, plus dwie ładnie rozrośnięte żurawki, zieloną i żółtą. Zjedliśmy obiad (kurczaka w coli), w międzyczasie trochę nas podminowały wiadomości o Wu. Jest w szpitalu, ale nie na obserwacji, bo tam akurat na obserwację się oficjalnie nie przyjmuje, gdyż korona. Trzeba szukać innego ośrodka, któremu korona w obserwacji nie przeszkadza. Usz szykuje kolejne spotkania i pisma. Sposób w jaki system w tym kraju udaje, że przetwarza wiadomości wkurwiaza. Więc zaczęliśmy sadzić lawendę, bo nad tym panujemy. Dziewięć poszło pod okno, reszta z żurawkami zasadzona jest na granicy działki z Anną. Kibicowała nam Anna, która wyszła na spacer, i nasz kot, który nadzorował pracę, a od czasu do czasu brykał z zadartym ogonem jak mała krówka uciekająca przed niewidzialną pogonią. Sądziłam, że nie damy rady z wszystkim za jednym zamachem, bo ziemia pod trawnikiem jest tępa jak Pawłowicz, ale Fred się zaparł. To teraz pije melisę ;)
___
Przepis na kurczaka w coli.
Marynata: mniej niż puszka coli, po łyżce koncentratu pomidorowego (czubata), miodu, ostrej papryki w proszku, pół łyżki soli, pół łyżeczki zmielonego kminku, trochę świeżo zmielonego pieprzu, trzy zmiażdżone ząbki czosnku. Po wymieszaniu zalewam tym mięso kurczaka (zazwyczaj 1 kg pałek) i odstawiam na kilka godzin do lodówki. Piekę w piekarniku w rozsądnej temperaturze (poziom 6 lub 7) przez 45 minut pod przykryciem, po tym czasie zazwyczaj wstawiam kartofle lub ryż. Kurczak dochodzi bez przykrycia, aż reszta jest gotowa.

4 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Trochę tego było. Gdy się rozrośnie będzie pięknie :)

      Usuń
  2. Marzy mi się posadzenie jakichś krzaczorków - lawendy, może wrzosów, ale córka często wpada z psem a pies jest z tych kopiących, więc cały wysiłek szlag by trafił...;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Posadziliśmy lawendę na nieogrodzonym skrawku trawnika przed naszym domem. Mamy jakoś szczęście do psów :)

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.