Na lunch wyszliśmy we troje (Sziwan, Lion, moi) do 38 Cafe, kolejna borsucza nora w mieście, żywią nienajgorzej, można drugi raz zajrzeć. Po pracy czekała na mnie nieprzyjemna wiadomość — odmówiono nam transferu. Łatwo to przyjęłam (złożymy podanie jeszcze raz, tym razem dobitniej), może dlatego, że mam głowę zajętą czym innym. Poza tym w zaułku na Piotrowej Górce czekał na mnie mąż, a to jest zawsze wiadomość dobra. Po południu nie miałam ani apetytu, ani weny, już by mogło być pojutrze.
Uuuchchch!... Gdyby na mnie czekał mój mąż, byłaby to wiadomośc zdecydowanie zła.
OdpowiedzUsuńBo to zależy czyj to mąż. To jest absolutnie podstawowa sprawa 😀
UsuńLub raczej JAKI mąż.
UsuńTo też prawda, mój mąż Jaki nie, za to Udany ;)
UsuńFatalnie (z tą odmową transferu).
OdpowiedzUsuńMieli do wyboru dwie odpowiedzi, tak albo nie, wybrali nie, czyli musimy ponowić zapytanie :)
Usuń