Strony

poniedziałek, 31 stycznia 2022

776. Nie chciało.

Nie chciało, oj bardzo nie chciało mi się dzisiaj zwlec, nie narzekam, fakty zapodaję. W pracy zaliczyliśmy poniedziałkowy hat-trick, pustki, przez kilka godzin surfowałam w sieci przerywając sobie jedynie wyjściem na lunch do Moorland. 

I tak dowiedziałam się, że Lucek zmarł. Jego śmierć przypomniała mi o Luckowej mamie, bo przecież to ona prowadziła jego bloga kiedyś tam, w pierwszej połowie Luckowego życia. Nie znałam jej wcale, niewiele u niej komentowałam, albo nie bardzo to pamiętam, ale wizerunek jej postaci, bezcielesny, słowno-emocjonalny, utkwił w mojej głowie. Będzie w tym roku 5 lat, jak umarła. Nie kończąc tematu blogowych znajomości, wieczorem rozmawiałam też z Kamą. Dobrze, że jest. Źle, że problemy zdrowotne się piętrzą.

Pomiędzy wczesnym popołudniem a wieczorem Kochany przyjechał do miasta, zrobiliśmy zakupy w polskim sklepie i poszliśmy na obiad do Il Forno, tym razem na makarony, kolejny raz przy tym samym stoliku.


Połowę porcji zabrałam do domu, będzie jutro na śniadanie. 

Pierwszy miesiąc tego roku kończę klikając na półleżąco w laptopie i słuchając dopływającej z kuchni płyty Nicka Cave'a. Miesiąc był niespektakularny, przemknął mi, przeczytałam jedną książeczkę, książuchnę, strasznie płytko, ale się poprawię. A na razie chcę nadrobić sen, wtulić się, wymościć, nabrać wigoru.

2 komentarze:

  1. Hmmm... nie wiem co tu dzielić w takiej porcji makaronu. Odchudzasz się?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Talerz z tej perspektywy nie wygląda na głęboki, ale był głęboki :) Nigdy się nie odchudzałam, ale nigdy też nie jem na dopchanie.

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.